TEATRZYK ZIELONY PITERNIK
Ma zaszczyt przedstawić
(Sopran: AAAAAAAAAve Maria!!!!)
Dramat rodzinny
W oprawie muzycznej
Pod jednoznacznym tytułem:
„ALT”
W y s t ę p u j ą:
MĄŻ – osobnik stonowany i zrównoważony
ŻONA – śpiewająca altem
S c e n a: małżeńska alkowa w półmroku.
ŻONA
(zatroskana nakłada papiloty):
W naszym chórze brakuje altów…
MAŻ
(rzeczowo):
Mogę ci dać jeden z mojej klawiatury.
CHÓR:
Ciemno wszędzie,
Głucho wszędzie,
Bez wzroku i słuchu
Śpiewania nie będzie
K u r t y n a
szeleści w tonacji cis moll

A mąż , niedojda nie domyślił się, że żonie chodziło o mały alcik w beciku. Pozdrawiam Ewuniu, Tomasz
jak muzycznie!
Miałem kiedyś altówkę. Nie był to jednak instrument. Taki pseudonim miała moja, no, tak to się dziś nazywa, przyjaciółka. Niestety, nie lubi śpiewać w chórze. Raczej preferuje solo przy jednoosobowej męskiej publiczności.
Ahoj 😉
Ewuniu, pozdrawiamy Cię serdecznie …sopranem i barytonem (…raczej tenorkiem! – zachrypiał mezzosopran tutti ! ) 😉 😉
Ciekawe czy chodziło mu o prawy czy lewy Alt…hmmm…
Mam zagadkę na co najmniej tydzień 😉
Pozdrawiam.