Jak Ewka została magistrem. Opowieść pół żartem pisana. Odc.2

Bezlitosne życie toczyło się dalej, ale panna coraz rzadziej wylewała łzy czyste, rzęsiste. Królewicz, który władał jej sercem, poprosił ją również o rękę. Żyli długo i szczęśliwie.

W owym czasie niewieścia przyjaźń została wystawiona na ciężką próbę… jednak trudny egzamin w sesji zimowej połączył bratnie dusze. „Pamiętaj, że nie ma tego złego…” – mawiała, kiwając bujanym fotelem ciotka Stefa.

Nadeszły wreszcie czasy ostateczne. Egzamin „ex uniwersa theologia” spędzał sen z powiek niemal wszystkich żaków, a uniwersyteckie zamczysko raz po raz obiegały straszliwe wieści. Zdarzało się ponoć, że dzień ten owocował niedostatecznymi w indeksach studentów, a wykładowcy mawiali rzeczy nazbyt oczywiste… Jednak nieustraszona Ewa wraz z przyjaciółką pokonały wszystkie cztery bestie, dołączając do rzeszy zbawionych.

Nim ciotka Stefa wydała przyjęcie na cześć swojej wujecznej prawnuczki musiała zaczekać na wynik ostatniej rozgrywki. Dnia 22 czerwca Ewcia z domu Rudecka uzbrojona w paradny mundur zameldowała się pod dziekanatem. Po odebraniu komplementów i wygłoszeniu wynurzeń na zadany temat („zadaj jej jeszcze jedno pytanie, żeby było co w sprawozdaniu napisać…”) wypiła filiżankę czekolady w doborowym towarzystwie i wróciła do domu jako pani magister.

Pożyje długo i szczęśliwie…

…na studiach doktoranckich. 😀

Zaszufladkowano do kategorii niezbyt poważne | 14 komentarzy

Jak Ewka została magistrem. Opowieść pół żartem pisana. Odc.1

Dawno, dawno, jakieś 5 roków temu wujeczna prawnuczka ciotki Stefy Rudeckiej od strony stryja Waldemara pakowała swe manatki. „Tylko uważaj, Ewciusiu, na tych fircyków z Warszawy! Będą cię bałamucić, ale nie w głowie im ożenek!” – ostrzegała poczciwa ciotuchna. Niepotrzebnie – serce panienki płonęło żywym uczuciem do pewnego młodzieńca.

Ewunia przysiadła na walizce, podskoczyła dwa razy mrucząc pod nosem jakieś rodowe przekleństwa i ruszyła w szeroki świat.

Początki były trudne. Panienka odwiedzała swoją pradziadeczną stryjenkę, której najstarsza córka współczującym tonem pytała:
– A masz tam jakieś koleżanki?
– Tak, mam nawet nową przyjaciółkę.
– Też ze wsi?

Cdn.

Zaszufladkowano do kategorii niezbyt poważne | 7 komentarzy

Zanim napiszę więcej…

No właśnie – masz?

Zaszufladkowano do kategorii obrazki | Otagowano , | 9 komentarzy

Chwila milczenia…

Kochani!

Gromadzę siły do ostatniej bitwy o moją magisterkę. Proszę Was o cierpliwość – wrócę tu! Proszę wreszcie o trzymanie kciuków – jeśli wszystko pójdzie dobrze, 22 czerwca zostanę panią magister. 🙂

Zaszufladkowano do kategorii prywatnie | 14 komentarzy

Spotkanie z kotem

Zaszufladkowano do kategorii obrazki | Otagowano | 8 komentarzy

Autobus

– Zobacz, jaki kierunek autobusu! (CH Arkadia)
– To brzmi prawie jak oferta…

Zaszufladkowano do kategorii dialogi jak pierogi | 3 komentarze

Oblubieniec

Oblubieniec przechadza się
Z płonącym sercem po ulicach
Szuka swojej owcy

Chce spojrzeć jej w oczy
A ona
Zakryta kobiecą gazetą udaje

Że bardziej czeka na tramwaj

Zaszufladkowano do kategorii moje wierszowanie, refleksja, religijne | 2 komentarze

Na bazarze

Na bazarze w dzień targowy takie słyszy się rozmowy:
– Dzień dobry, jak ja dawno pani nie widziałam! Ale widziałam pani męża.
– Tak?
– Był tu rano z jakimś dzieckiem.
– Jak z dzieckiem, to na pewno nie on.
– Ojej… To pewnie był ktoś inny. Pani mąż to taki bardziej postawny jest… Ale proszę się dzisiaj na niego nie gniewać!

Zaszufladkowano do kategorii dialogi jak pierogi, niezbyt poważne | Otagowano , | Jeden komentarz

Orly wczoraj i dziś

YA RLY!

Zaszufladkowano do kategorii obrazki | 4 komentarze

Pogawędka

– Pogadałam sobie z Iksińską.
– Co u niej?
– Nie wiem. Tak żeśmy sobie pogadały.

Zaszufladkowano do kategorii dialogi jak pierogi, niezbyt poważne | 2 komentarze