Zachciewajki, a potem zachcianki są ponoć domeną pewnej grupy kobiet. Co prawda nie należę do TEJ grupy, ale w przecież kobietą jestem. Chyba więc nie powinnam się dziwić, że wraz z pierwszymi powiewami jesieni dopadły mnie nowe, nieodparte zachcianki.
Świadomość nieuchronnego zbliżania się chłodnych dni i długich wieczorów obudziła we mnie nieustającą ochotę na… palenie (i wąchanie) świeczki o zapachu jabłka z cynamonem (a właściwie „cynamonowego jabłka przy wieczornym kominku” – dowód niezwykłej kreatywności producenta) i na picie gorącej czekolady, najlepiej u boku męża i w przytulnej kawiarni. 😀
Czy Wy też macie swoje jesienne zachcianki?












