Ewki maksyma dnia głosi:
Gdy ci smutno jest i źle
Spójrz na wynik USG.
Ewki maksyma dnia głosi:
Gdy ci smutno jest i źle
Spójrz na wynik USG.
Lubię po latach przeglądać zdjęcia… do każdego można by dopisać osobną historię, albo chociaż nadać mu nowy tytuł. Na przykład niedawno znalazłam to:
„Ostatnia narada świadków”
Albo dowód, że kiedyś byłam bardzo, bardzo młoda. 😉
TEATRZYK ZIELONY PITERNIK
ma zaszczyt przedstawić
krwawą jednoaktówkę
o zakończeniu patriotycznym
pod tytułem:
„DRAMAT ORTOPEDYCZNY”
W y s t ę p u j ą:
LEKARZ – chirurg ortopeda traumatolog
PIELĘGNIARKA – blondynka w białym kitlu
PACJENT – obolały
S c e n a: gabinet 23 na końcu korytarza.
LEKARZ:
Co panu dolega?
PACJENT
(trzyma się za kolano):
Boli…
LEKARZ:
(bada kolanko)
PACJENT:
Nie to, doktorze…
LEKARZ
(odkłada kolanko hydrauliczne i ogląda kolano Pacjenta):
Siostro, muzykę!
PIELĘGNIARKA:
(włącza radio. Leci „Love me tender”.)
LEKARZ:
(śpiewa pierwszą zwrotkę, po czym nakłada rękawiczki i wbija Pacjentowi igłę w kolano. Ze względu na brutalność tej sceny akcja przenosi się za kulisy.)
PACJENT
(długo i z przejęciem):
Auć!
LEKARZ
(dumny ze swej roboty):
No! To teraz może pan wstać.
LEKARZ I PACJENT:
(wychodzą zza kulis tańcząc poloneza)
PIELĘGNIARKA:
(szybko wbija sobie igłę w kolano, wyciąga i dołącza do poloneza tworząc ostatnią parę)
WIESZCZ
(na stronie):
A szlachta ciągle pije i wiwaty wznosi:
Napoleona, Wodzów, Tadeusza, Zosi,
Wreszcie z kolei wszystkich trzech par zaręczonych,
Wszystkich gości obecnych, wszystkich zaproszonych,
Wszystkich przyjaciół, których kto żywych spamiętał,
I których zmarłych pamięć pozostała święta!
I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem,
A com widział i słyszał, w księgi umieściłem.
(umieszcza)
K u r t y n a
wznosi toast, po czym opada uroczyście
…ale przypadkowe kleksy dobrze tej łapce (kompozycja również przypadkowa!) zrobiły. Tyle, że co to za sztuka…
***
Ogłoszenie (wcale nie) drobne – na blogu studenckim pojawiła się bardzo subiektywna relacja z mojej promocji magisterskiej – zapraszam!
prawdziwa wiara rozgrywa się
w przedsionku kościoła
gdzie w cieniu szyby Jezus
a w blasku dnia ulica
gdzie dzieli niewidzialne
zarazem przekleństwo
i szczęście